TYDZIEŃ I/II/III
Hej, Spodobało mi się pisanie. Znowu cały tydzień o tym myślałam, ale nawet nie miałam za bardzo czasu, żeby coś napisać. Można uznać to za osiągnięcie jednego z wielu celów - mniej spędzania czasu przed ekranem. Długo zajęło mi wracanie do normalności po tej sesji, kiedy to patrzyłam w ekran, robiąc tylko przerwę na sen. Ale ostatnie tygodnie były niezwykłe. Chciałabym na zawsze je zapamiętać, gdyż dzięki nim czułam się jak prawdziwa bohaterka serialu. Codziennie czekała na mnie inna przygoda zgodna ze scenariuszem. Koncerty: Zobaczyłam Lizzo i Harry'ego na żywo. Te wydarzenia dzieliło tylko kilka dni, i mimo prawie rocznego przygotowania i oczekiwania (to najdłużej planowane rzeczy w moim życiu, więc można powiedzieć, że jestem gotowa na Taylor Swift za 385 dni) nadal nie pojmuję, że to się naprawdę wydarzyło. Poza tym chodzenie samemu na koncerty to jedno z moich największych odkryć dorosłego życia. Dzięki temu można poznać innych fanów i wyjść ze swojej comfort zone. Nie...