TYDZIEŃ I/II/III
Hej,
Spodobało mi się pisanie. Znowu cały tydzień o tym myślałam, ale nawet nie miałam za bardzo czasu, żeby coś napisać. Można uznać to za osiągnięcie jednego z wielu celów - mniej spędzania czasu przed ekranem. Długo zajęło mi wracanie do normalności po tej sesji, kiedy to patrzyłam w ekran, robiąc tylko przerwę na sen.
Ale ostatnie tygodnie były niezwykłe. Chciałabym na zawsze je zapamiętać, gdyż dzięki nim czułam się jak prawdziwa bohaterka serialu. Codziennie czekała na mnie inna przygoda zgodna ze scenariuszem.
Koncerty:
Zobaczyłam Lizzo i Harry'ego na żywo. Te wydarzenia dzieliło tylko kilka dni, i mimo prawie rocznego przygotowania i oczekiwania (to najdłużej planowane rzeczy w moim życiu, więc można powiedzieć, że jestem gotowa na Taylor Swift za 385 dni) nadal nie pojmuję, że to się naprawdę wydarzyło. Poza tym chodzenie samemu na koncerty to jedno z moich największych odkryć dorosłego życia. Dzięki temu można poznać innych fanów i wyjść ze swojej comfort zone. Nie ma innej opcji, a koncert staje się jeszcze przyjemniejszy. Tak samo wymienianie się bransoletkami - trochę powrót do dzieciństwa, trochę zbieranie pamiątek.
I za tydzień kolejny koncert i krótki wyjazd z Warszawy. Będę tęsknić, ofc.
Warszawa:
But someday, I'll be livin' in a big old cityAnd all you're ever gonna be is mean, yeah
~ Taylor Swift Mean (Taylor’s Version)
It's someday. Naprawdę, to się dzieje, to nie są ćwiczenia. Uświadomiłam to sobie, idąc na spacer przez Ochotę i odwiedzając miejsca, gdzie stawiałam swoje pierwsze kroki w stolicy. Niesamowite, że minęły prawie 4 lata od momentu, gdy spełniło się jedno wielkie marzenie siedemnastoletniej mnie. Poza tym okazało się, że Ochota zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Eh, na starość staję się sentymentalna. Ale tam jest tak pięknie i spokojnie. I każda droga jest znajoma, chociaż widać ciągłe zmiany i modernizacje okolicy. Czas zapisać nowe marzenie. Chciałabym kiedyś tam zamieszkać jeszcze raz. Już nie jako studentka w akademiku, ale to właśnie tam chciałabym rozpocząć kolejny etap w życiu.
Filmy i spektakle:
To dopiero początek, ale udało mi się obejrzeć pierwszy film kina plenerowego w tym sezonie. Bullet train na pewno nie dołączy do grona moich ulubionych produkcji, jednakże zaangażowałam się w tę historię. Najbardziej podobało mi się, że wszyscy bohaterowie są ze sobą w pewien sposób powiązani. I sam pomysł na umieszczenie całej historii w pociągu - z pozoru nudne, ale ten pociąg miał tyle różnych wagonów, że nie sposób było się nudzić. Natomiast oczekiwałam większej ilości humoru i lepszych dialogów. Może następny film będzie lepszy? Bo opcja kina plenerowego oddalonego kilkanaście minut spacerem jest bardzo przydatna. Wręcz motywuje do wyjścia z domu, nawet gdy bardzo się nie chce.
Poza tym wreszcie zrealizowałam swój urodzinowy prezent, który przypadkowo spełnił moje kolejne marzenie. Zawsze chciałam po oglądnięciu filmu, który nawiązuje do innego filmu, oglądnąć ten drugi film. Jednak zawsze zapominałam. A tutaj przydarzyła się taka okazja, więc żal było nie skorzystać. Kilka dni po spektaklu Stowarzyszenie Umarłych Poetów w Och Teatr, wybrałam się na Sen Nocy Letniej przedstawiany przez grupę Szekspir w Parku. Połączenie tych dwóch sztuk sprawiło, że mogłam na nowo interpretować te dzieła. Nagle sztuka Szekspira stała się bardziej wzruszająca niż w oryginale.
Wschód/Zachód, a bardziej Zachód/Wschód
Kolejna rzecz, która wydarzyła się przez przypadek. Zobaczyłam zachodzące słońce w trakcie jednego z koncertów i nawet nie myślałam, że ta noc skończy się tak szybko i będę miała szansę zobaczyć też wschód słońca. Uroki początku lata i najdłuższych dni, najkrótszych nocy. Świat jest wtedy tak cichy i spokojny. Wręcz uzależniające uczucie. A obserwowanie słońca, jak pojawia się ponad horyzontem, siedząc na plaży jeszcze lepsze. Miałam wrażenie, że uczestniczę wtedy w jednym z filmików ASMR.
To tylko kilka elementów ubiegłych tygodni. Ale mogę uroczyście powiedzieć, że udaje mi się realizować plany siedemnastolatki, która kiedyś była mną. Obstawiam, że nie uwierzyłaby w to. A na pewno przeżyłaby szok, gdyby zobaczyła, że plany można realizować, a nie tylko zapisywać.
Teraz trzeba wykorzystać resztę wakacji na realizację kolejnych planów z listy.
Miłego dnia,
Mo
Komentarze
Prześlij komentarz