Dawno, dawno temu...

Hej,

Long time no see.

Ale tęskniłam za pisaniem! O dziwo, ostatnio nawet bardziej i częściej niż zwykle.

Wspominałam sobie czasy nastoletnie, kiedy miałam bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu na czytanie. Pisanie recenzji zajmowało jeszcze więcej czasu, ale też sprawiało mi ogromną przyjemność. Poznałam wtedy tak wiele osób, z którymi mogłam dzielić się pasją do książek, uczestniczyć w wydarzeniach okołoksiążkowych oraz wspierać premiery książek. Wiele historii udało mi się wtedy przeczytać i zrecenzować. Poznawanie ich te kilka lat temu było niezwykłe, cały wachlarz emocji towarzyszył mi w trakcie czytania różnych opowieści. Lecz teraz nie potrafiłabym czytać tych książek z podobnym nastawieniem. Próbowałam. Wydają mi się one tak infantylne, a niektóre wątki przerysowane. Serio, czytanie książek young adult (wtedy jedna z moich ulubionych kategorii) sprawia, że widzę czerwone flagi na każdej stronie.

Jednak z drugiej strony niezwykłe jest czytanie książek, które wywarły na mnie taki wpływ kilka lat temu. Na przykład "Fangirl", od której wszystko się zaczęło. Albo seria "Dary Anioła".
Może warto zrobić reread jakiejś książki i przeżyć tę karuzelę śmiechu?

Chyba to się nazywa dorosłość. Tak dużo się zmienia wraz z przekroczeniem tej magicznej granicy. Okazuje się, że historie nie są zawsze takie wspaniałe, a planowanie jest trudniejsze i bardziej skomplikowane. Trzeba dosłownie walczyć, żeby znaleźć czas na książkę albo film. Jednak nadal miło wspominam te kilka lat blogowania, kilka nowych początków oraz wiele zmian i prób. Dlatego w sumie tu jestem, żeby zrobić powrót do korzeni i trochę popisać. Niezwykłe jest czytanie o tym, co się działo w głowie 15-, 16-, 17-latki. Dosłownie przeglądanie moich starych postów to śmiech i łzy na przemian. Nawet nie wiedziałam, że tyle rzeczy do nauki przede mną.

Ten blog z listami najbardziej mnie rozczulił. I zainspirował. Szczególnie jeden post: Wakacyjna lista. Posty pisane tutaj to jak takie niedokończone marzenia, które nigdy nie wyszły z etapu planowania do rzeczywistości. Więc 6 lat od daty oryginalnego wpisu przyszedł czas na realizację planu. Chcę zaplanować lipiec, i całe wakacje, w taki sposób, żeby każdy dzień był niezwykły i niezapomniany. Serio, od tylu lat marzyłam o takich wakacjach i wreszcie mam szanse je przeżyć. Obym nie poległa w tych planach jak to miało miejsce paradoksalnie z serią o planowaniu - kultowe już "Jak planuję?".
  

Poza tym dzisiaj - 09/07/2023 - mija osiem lat od dnia, kiedy zaczęłam pisać. Osiem lat i prawie 500 postów w różnych miejscach w internecie. Patrząc z perspektywy czasu, jest to imponujący dorobek jak na kogoś, kto tak często zmienia swoje plany. Dlatego postanowiłam uczcić tę chwilę w jedyny sposób, jaki przyszedł mi do głowy. Zdmuchnęłam świeczki z tortu, pomyślałam życzenie, a teraz zajadam się tym ciastem i piszę. A i przeglądam swoje stare wpisy i zdjęcia. 
 
Mam wrażenie, że czas cofnął się o kilka lat, a ja przeniosłam się do swojego pokoju z dzieciństwa, gdzie siedziałam przy biurku i pisałam kolejne recenzje. A teraz? Jestem w wymarzonej wiele lat temu Warszawie i znowu piszę. Surrealistyczne wydarzenie, możliwe, że wielki powrót. Szczerze, to dobrze jest mieć takie jedno miejsce, które można zabrać wszędzie ze sobą.

Afirmujcie powodzenie tej misji zwanej planowaniem, bo na razie wszystko przebiega zadziwiająco prawidłowo.

Miłego dnia, 
Mo

Komentarze