1/2024
Heeej,
Long time no see. Znowu jesteśmy w tym samym miejscu i punkcie wyjścia.
Tym razem muszę się przyznać, że robię wszystko, żeby nie pisać pracy magisterskiej. Paradoksalnie, piszę ten oto post, więc nawet jeśli nie chcę, to jestem skazana na pisanie. Ale nie mogę już dłużej odwlekać tego tematu. Od poniedziałku zaczynam pisanie albo chociaż czytanie literatury do pracy.
Jednak dzisiaj chciałabym opisać to, co robię, żeby nie myśleć o pisaniu tej pracy magisterskiej.
1. Pracuję i księguję. Dlatego też razem z nowym rokiem wprowadzam nową numerację postów, bo szczerze pogubiłam się w tych tygodniach. Trochę jak faktury sprzedaży, zaczyna się od numeru 1 i z biegiem czasu zobaczymy, ile powstanie postów. Uwaga czas na mądre słowa: w planowaniu jest trochę jak w biznesie, są lepsze i gorsze miesiące. Afirmujmy więcej tych lepszych miesięcy!
2. Chodzę po Warszawie. Przez sesję i gonitwę bożonarodzeniową na dalszy plan zeszło poznawanie miasta i okolicy. A teraz, od razu po ostatnim egzaminie poszłam na spacer i prawdziwy obiad (co po sesji jest jak nagroda). Także udało mi się pójść do kina i teatru, a jeszcze jeden spektakl w tym miesiącu przede mną.
3. Montuję vlogi z wakacji. Jest to o tyle trudne zadanie, że każda kolejna sekunda uświadamia mi, jakie to były piękne wakacje i jak bardzo tęsknię za nimi. Na szczęście mam te nagrania i mogę do nich wracać. W ogóle nie spodziewałam się, że robiłam aż tyle różnych rzeczy w ciągu tych kilku letnich miesięcy. Jeden tydzień był naprawdę szalony - wypełniony koncertami, podróżami i znajomymi. Nie mam pojęcia, jak znalazłam wtedy jeszcze czas na pracę i spanie. To wszystko się chyba udało za sprawą adrenaliny.
4. Oglądam filmy - moim planem na ferie było poznanie filmów z wytwórni A24. Mam nawet listę. A jak mi idzie? Niestety źle, bo jeszcze nie zaczęłam. Chyba będę musiała rozszerzyć ramy czasowe tego planu na cały rok 2024. Wtedy na pewno się uda!
5. Maluję, koloruję i rysuję. Przypomniałam sobie o mojej "art and crafts" szufladzie i zaczęłam malować farbami. Nie spodziewałam się, że to jest takie odstresowujące. Tak miło robić coś, co nie jest obowiązkiem.
6. Układam puzzle - tak, w lutym układałam bożonarodzeniowe puzzle. Przynajmniej tyle, że nie robiłam tego w lecie, tylko zdążyłam w czasie zimy. A teraz skoro mam posprzątane biurko i dużo miejsca, to idealny czas, żeby zacząć się przy nim uczyć.
Zaczynamy od poniedziałku!
Mo
Komentarze
Prześlij komentarz