TYDZIEŃ VIII/IX/X

Hej, 

Cztery lata zajęło mi zabranie się za zaplanowane zwiedzanie Warszawy. Dopiero teraz znalazłam czas, żeby odwiedzić najważniejsze muzea, spacerować przez parki i poznawać inne ważne miejsca. Przez tyle lat były one na wyciągnięcie ręki, a jednak tak odległe. Na szczęście zaczyna się to zmieniać.

Moja mapa Warszawy staje się powoli podobna do mapy Maruderów z Harry'ego Pottera, gdzie każde przejście i pokój w Hogwarcie zostały oznaczone. Podoba mi się to, tak szczerze. 

Zachody słońca

Znalazłam wiele miejsc, z których można oglądać warszawskie zachody słońca, jednak szczególnie polubiłam jeden park - z pięknymi widokami na Warszawę, górkami, jeziorkiem i huśtawkami. Dzięki temu parkowi wróciłam też do czytania. Wracając po pracy, odwiedzałam ten park niemalże codziennie. I starałam się przeczytać przynajmniej jeden rozdział, żeby zrealizować swój plan na ten rok. Przeczytanie 10 książek. Jestem nadal na pierwszej, a wrzesień tuż za rogiem. Pomyśleć, że dawniej z łatwością czytałam 200 książek rocznie. Wróciłabym do tych czasów, chociaż na chwilę. Wtedy wszystko było takie proste.

Warszawa

Jednym z punktów moich wycieczek po Warszawie było Muzeum Etnograficzne. Wcześniej nie zwracałam uwagi na to muzeum, chociaż przechodziłam tamtędy wiele razy w drodze do galerii sztuki Zachęta. Jednak warto było zajrzeć do środka. Szczególnie przypadła mi do gustu kolekcja Dzieciństwo oraz eksponaty związane z kulturą i sztuką Azji oraz Afryki. Już czekam na kolejne wystawy. 

Również poświęciłam jeden dzień na odwiedzanie różnych warszawskich galerii sztuki. Zaczynając od wystaw w Łazienkach Królewskich, zaglądając na Powiśle, Stare Miasto i Muranów oraz kończąc wycieczkę na Mokotowie. Niezwykłe były to wystawy, każda z innej tematyki, wykorzystująca inne techniki, lecz nadal zachwycające. Już zaczęłam planować kolejną podobną wycieczkę, gdyż zauważyłam, że dużo nowych wystaw będzie miało premiery we wrześniu. Afirmujmy, żeby udało mi się na nie dotrzeć.

I jak na prawdziwą turystkę w Warszawie przystało - odwiedziłam Centrum Nauki Kopernik, akurat w weekend, w trakcie wakacji. Ale było warto. Mogę stwierdzić, że mój poziom wiedzy o fizyce jest równy dzieciom w szkole podstawowej, co uznaję za sukces, bo ścisłe przedmioty nigdy nie były mi bliskie. 

Feels like summer 2015

Dobra, sierpień to miesiąc powrotów. Może nie wróciłam do przeglądania Tumblr, lecz jestem na dobrej drodze. Na pewno przygotowałam playlistę, która zawiera część artystów tumblr coded i cały czas ją rozszerzam. Nawet nie spodziewałam się, że aż tyle utworów kojarzy mi się z Tumblr. 

Wróciłam też do czytania fanfiction. Czytając te fanfiki, mam wrażenie, że dostałam kolejną szansę, żeby poznać książki po raz pierwszy jeszcze raz. Dosłownie czytanie o Maruderach albo innych bohaterach w aranżacji autorów fanfiction sprawia, że można ich poznać ponownie w inny sposób. Totalnie polecam.


Jesień

Mimo że jesień kalendarzowa jeszcze się nie rozpoczęła, aura warszawska nadaje takie wrażenie. Automatycznie więc dopasowałam się i nie żałuję.
Niespodziewanie zaczęłam ten tydzień od dyni i nawet nie wiedziałam, że tak za nią tęskniłam. W moim tygodniowym menu znalazły się: zupa dyniowa, buddha bowl z dynią, pumpkin spice latte, makaron z sosem dyniowo-śmietanowym i krewetkami. I nadal mam trochę purée z dyni do wykorzystania. 
Deszcz za oknem jest niezwykle przyjemną odmianą po ostatnich upałach. Teraz tylko trzeba znaleźć chwilę na jesienny spacer w poszukiwaniu kasztanów. OMG, a gdyby tak zrobić kasztanowe ludziki? 

Ach tak, nadal nie udało mi się zmniejszyć czasu na social mediach. Może w tym tygodniu się uda?

Miłego dnia
Mo

Komentarze