SPRZĄTAM

Hej,
Pamiętasz swój mały pokoik. Łóżko, biurko, dwa krzesła i szafa. Nic więcej. Żadnej przestrzenni na poruszanie się. Brak miejsca na taniec. Brak miejsca na książki. To własnie twój azyl, miejsce, które było tylko twoje, prywatny kącik, gdzie nikt nie mógł wejść albo nikt nie chciał wchodzić, bo i tak by się nie zmieścił.
Pamiętasz?

Właśnie ten mały zagracony pokoik posprzątałam w tym tygodniu. Pięć dni zajęło mi zorganizowanie każdej wolnej przestrzeni. Całkiem w inny sposób!
Pozbyłam się wielu przedmiotów. Nawet nie wiedziałam, że niektóre z nich istnieją. Kto by się spodziewał znaleźć w pokoju siedemnastolatki rysunki z przedszkola?

Poza tym znalazłam teczkę z planami domów, w których każdy pokój był wyposażony. Kariera architekta wnętrz powinna być porzucona już na widok czterech pralek na rysunku oraz łazienki w centralnej części mieszkania.
Kto by chciał mieszkać w takich warunkach?
A, i "wyniosłam" porcelanę na strych. Nawet o tym nie zapomniałam, projektując.

Książki, które zawsze zajmowały największą część pokoju, nadal są większością. Nie można ich przegłosować ani wyrzucić. Niby jak? Za bardzo lubię historie opisane na ich stronach. Przepiękne okładki nie pozwalają mi pozbyć się wielu stosów powieści. Przedtem rozwalone po całym pokoiku, ba, domu, woluminy zostały ustawione na trzech półkach, w sześć stosów, bo inaczej się nie mieszczą. Jestem ciekawa ile wytrzymają w takim stanie.

Końcowy bilans:
Ilość "śmieci": 4 reklamówki
Ilość książek: 54
Jedna pusta szafka
Brak kurzu (przez kilka godzin)
Masa wspomnień

Może warto dziś posprzątać?
Mo

Komentarze