WYDECH
Hej, Nadszedł czas na długo wyczekiwany wydech. Trzymam świadectwo w ręce i jestem z siebie naprawdę dumna. Ten rok to było olbrzymie przedsięwzięcie, któremu podołałam. Skończyły się już czasy lekkiego podejścia do nauki, bliskiej odległości od szkoły i małej ilości zadań i prac. Ten etap się zakończył i nagle, brutalnie przeniosłam się do nowego świata. Autobus o 7:54 by zdążyć na lekcje. Dzień w dzień. Przez 5 dni w tygodniu. Przez prawie 10 miesięcy. Największym paradoksem jest to, że już we wtorek miałam dość, a w środę ledwo co wlekłam się do szkoły. A co z czwartkiem i piątkiem? Kolejna sprawa. Przedmiot ścisłe. Gdybym rozumiała to w gimnazjum byłoby łatwo. Mniej więcej to samo, tylko w rozszerzeniu, ale... Nie wiedziałam, co ja robię na tych lekcjach. Mało co rozumiałam ze słów nauczyciela i notatek z podręcznika. A sprawdzian trzeba było napisać. Jakie szczęście, że się już skończyły. Od razu radośniej! Natomiast przedmiotów humanistycznych mogłabym się uczyć i uczyć ...